wtorek, 4 lutego 2014

Wanderlust - 22 dni do wylotu

Wielka podróż po Azji od lat była moim marzeniem, planem, który "kiedyś zrealizuję", moim jednorożcem, nachalną wizją, która przypominała o sobie, jak kamyk w bucie, uporczywie uwierający w stopę podczas wędrówki przez poukładane życie, zakradała się po cichu, za każdym razem, kiedy próbowałem być efektywny "współtworząc sukces międzynarodowej organizacji" :)

Teraz, kiedy wyglądam za okno i widzę pocięte roztopami trawniki, ciepło ubraną staruszkę niosącą dwie reklamówki zakupów z Biedronki (jak one to robią?:)), niebo zmieniające kolor na czarny zaraz po tym, jak
na chwilę zrobi się jasno, kiedy ubieram kurtkę zimową tylko po to, by chwilę pooddychać świeżym powietrzem, nie mogę doczekać się wyjazdu. Za 22 dni wylatuję do Bangkoku, tam zaczyna się moja podróż i stamtąd ruszę dalej. Plan zakłada przejechanie na rowerze przez Tajlandię, Birmę, Laos, Wietnam, Kambodżę i... Dalsze planowanie byłoby zwykłą naiwnością, z doświadczenia wiem, że scenariusz takich podróży pisze życie:) Teraz, kiedy nie ma odwrotu, poza ekscytacją, przeplatającą się z lekkim otępieniem spowodowanym natłokiem zadań przed wyjazdem, odczuwam również pewien żal, zostawiam tutaj wszystkie swoje sprawy i robię pauzę na trasie, którą podążałem do tej pory. A może to nie pauza, może po prostu zakończyłem pewien etap i teraz rozpocznie się nowy - ani lepszy, ani gorszy, po prostu inny. Jedno jest pewne - najbliższe miesiące będą pełne wrażeń i przyniosą wiele zmian.

Nie mam konkretnego planu odnośnie długości podróży, myślę, potrwa około pół roku, nie wiem również co będę robił, kiedy się zakończy. Wiem tylko, że wyeksploatowałem mój poprzedni model życia do tego stopnia, że potrzebuję naprawdę wysokiej odskoczni, długiej przerwy, która pozwoli mi wziąć głęboki oddech i przemyśleć, co chciałbym zrobić ze swoim życiem.